poniedziałek, 05 marca 2012
Szparagi... hm... 2011.

 

 

Kanapki z sałaty RAW - czy to jest jedzenie?

Oj tutaj, nic takiego, ale w kontekście mięsożerców, przecież to nie jest jedzenie... No, a dla mnie to się stało jedzeniem, po prostu fajna przekąska, kanapka na sałacie, pasta oliwkowa, zioła, koper, mikroelementy, błonnik, i duuużo zieleniny! Kop energii. Aż mi się wtedy śmiać chiało po takim posiłku. Że tak po prostu można. Co za ulga!

 

Kanapulki na upalny poranek - lato 2011

Pamiętam, że wtedy były tu naprawę upalne dni. Już z samego ranka, koło 8.30 temperatura wskazywała ponad 26 stopni. Zapowiadało to upał. Pamiętam też, z dziecinstwa, że w blokach, na klatce schodowej zawsze było zimno, miało się gęsią skórkę wychodząc np. na plażę i rano był chłod, ale zaraz koło 10, na słońcu ta zmarźnieta skóra nagrzewała się od słońca i było takie mieszane uczucie, w środku ciało jest zmraźnięte a na zewnątrz skóra pali od gorącego wiatru i słońca.  Duża różnica temperatur międzu cieniem, a słońcem nad Bałtykiem... 

Z tym kojarzy mi się takie śniadanie... - jem chłodne, bo zaraz wyjde na skwar...

 

Pomidorki koktailowe z fetą i chlebem pitta - lato 2011

 

Oliwa, sól, tymianek, pesto w chlebku no i koktailowe :) 

Sezonowość i zielone..., i wspomnienia z lata 2010

Jakiś czas temu kupiłam mały piekarnik, taki stojący na blacie. Używałam go cały zeszły rok pełną parą, a potem jak raz przestałam piec, to nie włączałam go przez całą niemal wiosnę, lato i jesień. Niemal nie włączałam też kuchenki gazowej. Pamiętam, że używałam jedynie czajnika, no i lodówki. To była dla mnie nowość, bo jedząc wegetariańsko latem, po prostu kupowałam góry sałat, warzyw, owoców, czasem nabiał w postaci fety - i intuicyjnie czułam, że nie ma po co tych cudów przetwarzać, gotować. Na myśl o psuciu tych gotowych, pięknych, witalnych, kolorowych roślin zaraz czułam intuicyjnie opór, znużenie i niechęć.  Odkąd uświadomiłam sobie, że większość jest jadalna na surowo - po prostu odechciało mi się stać i pilnować garnków. No, bo po co? Na początku jednak w ogóle tego nie zarejestrowałam, że tak zaczęłam jeść...po prostu nastała wiosna, ot tak, potem owoce, sezonowe warzywa. Gosia pokazała mi, że można jeść młody bób na surowo- jaki  pyszny! Ma pistacjowy kolor, taki bladozielonkawy... No i tak się zaczęło, dlatego teraz wiem czego się spodziewać po sobie latem. 

Po prostu "zimowe" sposoby na warzywne pasztety, zapiekanki warzywne, lecza, curry rozgrzewające, zupy - jakoś to wszystko ulatuje z pamięci latem, a piekarniki i palniki stoją najczęściej zimne. Kasza gryczana jest świetna tylko namoczona na noc, nie trzeba jej gotować, świetnie smakuje. Tak samo inne zboża - namaczane w "kwasie zbożowym" klik sa miękkie i słodkie do jedzenia wprost...albo w "sushi" w algach zawijane...zamiast w naleśnikach, jak to robię zimą.

Oj niedługo będzie już znów tak, więc wklejam Wam Kochani zdjęcia z zeszłego roku, aby dodać nam wszystkim sił do dotrwania do maja:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jechałam sobie rowerem z targu, obładowana tymi radosnymi, dyndającymi wokół kierownicy zakupami, koszyk uginał się od lekkości....Niestety wiem, że dawniej spojrzałabym na to wszystko  i pomyślała "no jak to ale tu nie ma NIC do jedzenia". (Nie ma sera, kiełbasy, mięsa, kurczaka). Teraz czuję się bezpiecznie, bo wiem, że to nieprawda. To jest jedzenie i do tego wspaniałe! Staram się namawiać innych  aby nie kupować zimą ogórków ani pomidorów, nie gotować brokuła przez 25 minut, a ewentualnie 5 minut na parze itd. Długa to droga, ale jeśli robię to w domu dla Rodziny sama, to naprawdę nie narzekają, ba...nawet zaczynają się cieszyć, że przyjadę, że coś zrobię "po swojemu"...  

Takiego wartościowego pożywienia mozna wręcz zjeść mniejsze ilości, niż przetworzonego, bo nie traci to mikroelementów, witamin, cukrów przez przetwarzanie. Zatem trzymajmy się i dbajmy o siebie szczególnie teraz na przednówku, o ruch, spacery, oddychanie, wyjście z domu po zimie (jeśli ktoś zaszył się na ten czas w domu). Spacerami można wzmóc teraz siły i  tym ostatnim skokiem, byle do wiosny ! :) 

 

 

poniedziałek, 20 lutego 2012
Pieczarki z jogurtem i sosem miodowo-czosnkowym

Na przednówku, gdy już bardzo chce się czegoś surowego,  świeżego, lekkiego, nie gotowanego...to radzę sobię dzięki ... pieczarkom. Czytałam, że na allegro można kupić po 25 złotych cały karton z torfem - wystarczy podlewać, postawić w ciemnym miejscu a całą zimę co 2-3 tygodnie ma się wysyp młodych, świeżych, żywych, pachnących pieczarek.

 

Sos czosnkowo  - miodowy (miód gryczany, kilka kropli cytryny plus wyciśnięty czosnek:) , listek bazylii...i namiastka wiosny jest.

 

wtorek, 08 lutego 2011
Pieczarki z jogurtem i sosem czosnkowo miodowym

Tagi