Blog > Komentarze do wpisu
Pożegnanie schizofrenii kulinarnej. Vegan.

Witajcie!

No - i także u mnie się dokonało -  kolejny kroczek do przodu. GO VEGAN :)

wegefotokuchnia zmienia sie w VEGANfotokuchnię :)

A było to tak: od dawna wiedziałam, że mój powrót do wegetarianizmu (od v klasy podstawówki do II roku studiów, potem przerwa na związek pt."facet musi zjeść mięso, i ja też;(a potem depresje, kompulsje, uzależnienia...i przebudzenie. I powrót do wegetarianizmu, już świadomie i nie jak w dzieciństwie, ze smutku i sprzeciwu wobec cierpienia żywych zabijanych, ale teraz także z powerem radości że to ma sens, a nie tylko winy). Jednak czułam, że tym razem to zatrzymanie się wpół drogi i że prędzej czy później dojdę do diety wegańskiej oraz oczywiście, konsekwentnie do używania kosmetyków nietestowanych i wegańskich. (Chociaż z kosmetyków bardzo niewiele korzystam..., się nie maluje, deo to kryształ, ale zawsze jakieś tam odstępstwa były niewegańskie - bo trzeba czytać te etykiety zaawansowane cholera mnie brała, zawsze jakaś tam wymówka, ze dobra jutro...). 

No i niedawno szykował mi się pierwszy w życiu wyjazd do UK. Wiadomo - raj dla wegetarian, oznaczenia produktów...itd., restauracje...Cieszyłam sie na szoping tych wszystkich kulinarnych bajerów wege...

Zapewne też już opowiadałam, że przez ostatnie 6 miesięcy gotowałam dla mojej rodziny w Gdańsku wegetariańsko, a jedyny przez ten czas Tata- mięsojad, niemal wyniósł się z mięsem na działkę. Ale też incydentalnie. Generalnie wszyscy schudli, spadł im cholesterol a moja Siostra już od dawna jest wegetarianką. Nawet Babcia 86 letnia była zadowolona.

Ano szykowałam się na ten wyjazd, i odwiedzając Toruń Nasz Kochany, w domu obżarłam się bakłażanem na oliwie i poszłam na spacer. Serów juz nie jadłam od kilku miesięcy, ale nie byłam konsekwentna w jajkach w wypiekach itd...szczegółach...Wracając, natknęłam się na akcję Wolontariuszy z Empatii "Weganizm -spróbujesz". NO - i pomyślałam- czemu nie? Wsparłam akcję, podpisałam petycje,  i pomślałam, że to TEN czas. Bez zbędnych wymówek, bez przygotowań, drukowań list składników, lektury itd itp. Także dziekuję Wam, że tam staliście z ulotkami, petycjami...- veganizm - ja spróbowałam i w sumie chyba o to chodzi. Po prostu KAŻDY  DZIEN JEST DOBRY ABY ZACZĄĆ vegańską kuchnię ... albo aby skończyć ze schizofrenią moralną i pociągnąć to dalej konsekwentnie, już na wszystkie aspekty. (skóry, kosmetyki, leki, żywność, itd...).

Pojechałam do tej Anglii i miałam tu trochę stresu czy znajomi zaakceptują, czy to nie będzie z mojej strony "chamskie", że akurat przyjeżdzam a nic  nie spróbuję, ale wegetariańskiego przecież, torcika Sahera itd, itp - ale się okazali wszyscy tolerancyjni. Nawet w ogóle nie patrzyli w talerz gdy zamiast ryb miałam po prostu tofu a zamiast torta krem z avokado i kakao. 

W sumie, cieszę się, że nie zwlekałam dłużej. Te ostatnie 2 lata wegetarianizmu pozwoliły mi się na nowo rozeznać we współczesnych kulinariach, bilansowaniu posiłków, pułapkach składników niewegetariańskich i niewegańskich w sklepach, opisach, ale jest tyle blogów, stron pomocnych, portali, for... itd..ba! nawet vegan książek kucharskich, na e-bay jest chyba z 50! że naprawdę - jak ktoś ma zamysł aby w przyszłości spróbować wegańskiego, to  warto od następnego posiłku!  A wiedza w necie znajdzie się, na bieżąco...

No ale jednak świadomość etyczna, to jest coś co wymaga nie tylko restrykcji, ale też i odwrotnie- wzmaga radość i wdzięczność z gotowania, które uwielbiam, jako obdarowywanie bliskich czymś dobrym. No a nie było, skoro łaczy sie z cierpieniem innych istot. Niby człowiek o tym wie, czuje, ale jest stepiony...sam sie przed soba ukrywa, bo musiałby przez jakiś czas zyć inaczej. No ale wiadomo, nie jest to trudne. Tylko takie się wydaje. Trudny nie jest weganizm ale bycie weganinem w świecie niewegańskim, jest rochę trudniejsze.  Ale to pikuś. Po prostu też, już gotowanię niewegańskie mnie smuciło. Teraz zaś jest wszystko ok. W sensie czasu i tego niezakłamania. Bo jak mozna podać bliskim z miłością posiłek oparty o cierpienie? Znowu więc mam wenę do gotowania, i gadam do papryk, kolorowych i geba mi sie cieszy na te kolory! :::))), poza tym nakupiłam książek w UK, z resztą, jak już znajdę czas i sięprzeprowadzę, acha- bo sie przeprowadzam do Gdańska za pół roku, i tam będę miała swoją wymarzoną vegan od podstaw kuchnię, to mam nadzieje, że wszystko opisze i zrecenzuje książki vegańskie itd...

Także - Osobom z demonstracji Empatii - serdecznie dziękuję za inspirację! 

Jestem też wdzięcza osobom prowadzącym wegańskie blogi- szczególnie Edysqa i Matka Weganka, które to osoby 'poznałam' na wegedzieciaku - dziękuję Wam za opisy Waszej kuchni, to też bardzo mi pomogło w tym, że podejmuję ten krok świadomie i jaram się z radości, jakie  to będzie fajne to gotowanie jak wrócę do domu, w końcu kiedyś tam i znów zacznę fotografować swoje gotowanie :)

niedziela, 18 listopada 2012, zou_woodwalker

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
samozdrowie24
2012/11/20 13:03:43
ciekawe! :)
-
2012/12/07 14:50:39
Zou, dziękuję :-)
Ja tez lubię Cię odwiedzać, chociaż tylko wirtualnie :-)